missing baggage and oriental Mumbai

Ahh… witaj przygodo. na facebooku opublikowałem post o zgubionym bagażach. niestety do dzisiaj nie mają informacji co się z nimi stało. ok 9:00 rano zadzwoniła do nas Pani z Air France z bardzo trudnej rozmowy dowiedzieliśmy się, że nasz bagaż nie został jeszcze znaleziony. Zaczynamy się stresować, że nie dostaniemy go w ogóle. a przecież nie mamy nic…. mamy jednak nadzieję, że przywiozą nam je do hotelu do 7.10, żebyśmy spokojnie mogli lecieć na GOA
Zostalismy zmuszeni do zakupienia ubrań, klapek i rzeczy pierwszej potrzeby. Na szczęście wszystkie sprzęty elektroniczne mieliśmy ze sobą.
Na tę chwilę nie mam się nawet w co spakować się na powrót bo mój podręczny to aparat fot i kamera ;p…
„goli i weseli” stawiamy pierwsze kroki po Mumbaju. jesteśmy mniej zszokowani niż to co zobaczylismy o 3 w nocy udając się do hotelu. śpimy na północy, stosunkowo blisko do lotniska, lecz znalezienie hotelu taxiarzowi zajęło 45 minut. kierowany co chwile przez przechodniów wkoncu zawiózł nas do celu.
Dziś spokojny dzień, musielismy odreagować po przebojach z bagażami i podróżą. Zwiedzilismy okolice, potargowaliśmy się z lokalnymi sprzedawcami, zjedlismy przepyszne banany (4 za 14 INR- czyli 0.75 groszy !!:)))
Wędrując po ulicach Mumbaju, jesteś dla wielu ludzi obiektem zainteresowania. Podbiegające bose dzieci z wyciagnietą ręką, mowiące: 10 rupiies please. należy do standardów. Myślelismy, że bedzie gorzej…. Indie mają swój klimat, my go lubimy, trzeba być zrelaksowanym i najlepiej wlozyć sobie stopery w uszy chroniąc się przed męczącymi klaksonami  aut ;- )
Jest gorąco bo ok 34 stopnie w cieniu. da się wytrzymać. chociaż mnie boli już gardło od częstych zmian pomieszczeń gdzie w jednych jest klimatyzacja a w innych jest po prostu jak w saunie.
W Mumbaju zachodzi słońce, przez okna hotelowego pokoju słychać modlitwy muzułmanskich wiernych.
o 19:00 idziemy na kolacje do hotelowej restauracji. (różnica czasu jes tutaj +3.5h)
pozdrawiamy.

1 Comment

  1. Chaos Bomaju można choć trochę poczuć oglądając film "Smak curry". Opowieść nasączona jest rodzimą kulturą, a jeden z jej elementów staje się nawet punktem jej wyjścia. Mowa tutaj o systemie będącym ikoną i chlubą Mumbaju, tj. dabbawala (w dosłownym tłumaczeniu: osoba niosąca pudełko). Tym mianem określa się zarówno dostawców jedzenia z domu do miejsca pracy, jak też całą strukturę tego procederu. Jest on o tyle zdumiewający, że nie posiadający własnych środków transportu, często niepiśmienni mężczyźni w większości przypadków wykonują swoje zadanie niezawodnie, i to bez pomocy jakiegokolwiek systemu komputerowego. To właśnie zwyczaj dabbawala wiarygodnie obrazuje dynamikę i chaos Mumbaju i przy okazji pięknie ukazuje losy dwójki samotnych osób. Czy zauważyliście ten zwyczaj, który panuje tam od 120 lat?
    Już wiecie, że trzeba przywieźć do domu prawdziwe indyjskie curry ! 🙂

Dodaj komentarz