Park Narodowy El Yunque Portoryko

No dobra, zapeszyłem, dziś wstałem trochę później. Ale 8:00 to i tak wcześnie… 🙂

Plany nie uległy zmianie, na dziś zaplanowaliśmy wypożyczenie samochodu. Skorzystaliśmy z lokalnej wypożyczalni, która jest tuż obok naszego apartamentu. Wypożyczenie jest bardzo proste, kilka podpisów, chociaż tu ważna uwaga, o której może nie wszyscy wiedzą, kierowcy poniżej 25 lat muszą dopłacić obowiązkowe ubezpieczenie dla młodych kierowców, oraz karta kredytowa/debetowa, którą będzie się płacić musi być z nazwiskiem takim samym jakie posiada kierowca.

Wypożyczenie auta na jeden dzień, w naszym przypadku nowego hyundaia, dla 5 osób, wraz z maksymalnym ubezpieczeniem to koszt 79$. Na 4 osoby to koszt 20 $, więc bardzo tanio…

Innym tematem są stacje benzynowe, przez które dostaliśmy szoku.. Prosta zasada, najpierw tankujesz potem płacisz! To nić, że możesz zapłacić 50$ a zmieści Ci się tylko paliwo za 10$. Prosty rachunek, reszta (czyli 40$ przepada ;P) Proste? Proste! a jakie dziwne…

Paliwo jest tutaj bardzo tanie, 50-60 centów (październik 2016) za galon (3,7 Litra…) Zazdroszcżę…

Wyruszamy w pierwszą podróż samochodową do Parku Narodowego El Yunque chroniącego jeden z nielicznych wilgotnych lasów równikowych pozostałych na Karaibach. Robi wrażenie, wilgoć nieziemska, upał i deszcz. Co ciekawe deszcz jest tylko nad parkiem… 🙂

Wjechaliśmy na szczyt parku, otoczenego licznymi wodospadami, do jednego, najbardziej okazałego jest przygotowana trasa piesza, która wynosi 30 min spacerem. Teren nie jest płaski, zajeżdzając do pobliskiego sklepu przed parkiem zakupiliśmy buty, które przydają się na kamieniste dna, co było strzałem w dziesiątkę ponieważ nie mogliśmy oprzeć się kąpieli w lodowatej wodzie wodospadu!!!:)

Kto by pomyślał, że zieleń może zachwycać, ale tak się dzieję, gdy częściej podróżuje, odkrywam za każdym razem coś innego, zawsze bliska jest mi natura, to nieziemskie, że można spacerować wśród palm kokosowych, 225 gatunków drzew czy 100 różnych gatunków paproci (tak jest właśnie w przypadku lasu równikowego w Portoryko.) Chwilo trwaj chciałoby się powiedzieć. 30 min spacer pozwala docenić jak wiele przynosi życie i jak często zapominamy być wdzięcznym za to co mamy.

Wizyta w Parku Narodowym trwała dobre kilka godzin, wymęczeni, ale odświeżeni zimną „wodospadowym prysznicem” mogliśmy ruszać dalej w stronę kolejnej pięknej plaży, jaką była Luquillo Beach. Plaża przede wszystkim dla mieszkańców, mniej znana ale również mniej miejska. Zadziwiające jest to, że nie ma w ogóle ludzi. Pływaliśmy paraktycznie sami, podziwiając deszcz, który był tylko nad lasem równikowym, który widać właśnie z tej plaży.

W powrotnej drodze, udajemy się do restauracji z tradycyjnymi daniami, przeważnie jest to żółty ryż z dodatkiem kurczaka lub krewetek, smażony lub pieczony banan, lokalny chleb (przypominający, ziemniaczany placek). W kulturze amerykańskiej w każdej restauracji woda jest za darmo, siadając przy stolikach od razu otrzymujesz wodę z lodem za darmo. Kultura amerykańska nie daje zapomnieć o napiwkach, min to 10-15%, jeśli nie wiesz ile to 10,15 lub 20 % tipa, nie obawiaj się często u dołu paragonu komputer generuje procent twojego rachunku, żeby było Ci łatwiej 😉

Nadal cepło, ponad 30 st. C, dziś ratowały nas chmury, które dały odpocząć jutro większy odpoczynek, i pewnie nasza najlepsza „prywatna” plaża ;- )

img_8397


img_8418
img_8668
img_8448

1 Comment

  1. Ela says: Odpowiedz

    Super, Wybieramy się również w podróż na Wyspy Dziewicze. Fajnie się czyta, dziękuję za wskazówki. Ela, Adam i Tomiś

Dodaj komentarz