San Juan

Co w tym jest, że na wakacjach wstaje się bez problemu po 5:00 czy o 6:00 rano… A gdy ma się studia, pracę lub inne obowiązki nie ma mowy o byciu „rannym ptaszkiem”

Przestraszony pogodą, (co chwile zapowiadają deszcz) wstałem rano przed wschodem słońca. Aby skorzystać z zapowiadanych słonecznych godzin od rana. Nie było nic lepszego niż wynajęcie apartamentu przy samej plaży, z widokiem na ocean i prywatnym wejściem na Isla Verde. Isla Verde, to jedna z najbardziej popularnych plaż na Portoryko, Można powiedzieć, że jest to plaża „miejska” Ale jak już wiecie nigdy nie podróżuje w tak zwanym „high sezon” gdzie plaże, szczególnie miejskie są przepełnione turystami z całego świata.

I to właśnie lubię, może być deszcz, może być gorsza pogoda, ale coś za coś, niższe ceny wynajmu aprtamentów/hoteli, niższe ceny w restauracjach, mało turystów… W każdym razie polecam!

Lot z Chicago, który trwał ponad 5 godzin i dodatkowo był opóźniony o prawie godzinę z powodu Tajfunu ”Matthew” przebiegł spokojnie. Jak dowiedzieliśmy się od stewardes, opóźnienie wynikało, z potrzeby ominięcia i braku możliwości przelotu nad Dominikaną i Haiti, o którym chyba głośno we wszystkich telewizjach na świecie.

O 8:00 zjawiliśmy się na plaży, było nas może 6 osób, pusto, cicho, tylko szum oceanu i liści palmowych. No dobra, nie można zapomnieć o iguanach, które są tutaj wszędzie, a ich wielkość waha się od 0,5 metra do nawet metra.

Skutecznie łapiąc promienie słońca przy temperaturze ponad 30 st. C trochę się przypaliliśmy 😀 Ale odpoczynek był dla nas jak najbardziej zasłużony.

Po kilku godzinach, zjedzonym lunchu, wyruszyliśmy do starego miasta. Bez wątpienia miejsce to można nazwać wrotami do San Juan, stolicy i miasta w którym rezydujemy. Klimat ten tworzą ogromne fortece usytuowane przy granicy kraju. Zapachniało stylem kolonialnym, mury otaczające wyspę, robią wrażenie, a kolorowe elewacje małych, ciasnych domków, sprawiają, że idąc przez miasto podziwiasz każdy dom z osobna.Niektóre obdrapane, kolorowe ściany na domach i stare samochody przypominają Kubę, może coś w tym jest?

1493 rok, Krzysztof Kolumb odkrywa nieznany ląd, który okazuje się być dzisiejszym Portoryko. Co ciekawe wyspa ta jako jedna z niewielu została pod panowaniem Hiszpanów przez prawie 405 lat, Obecnie Portoryko uważa się za państwo zrzeszone ze Stanami Zjednoczonymi, którego prezydentem jest głowa państwa USA. Jadąc UBEREM, wypytaliśmy lokalnego mieszkańca, gdzie najlepiej zjeść, jakie dania są typowe dla tego regionu i co zobaczyć. Spisując wszystko w telefonach, jutro prawdopodobnie wynajmujemy samochód i odwiedzamy kilka punktów poza San Juan. Czas niestety goni, zostały 3 dni bo w Niedzielę wyruszamy do St. Thomas, czyli na ponoć przeurocze Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych.

Kończąc dzień, przekonaliśmy się, że w takich miejscach jak Karaiby pogoda zapowiadana w TV się nie sprawdza. Klimat jest znośny, co prawda wilgotność powietrza, która sprawia, że stajesz się od razu „cały mokrusieńki” 😉 czasami doskwiera.

Jutro najprawdopodobniej wyruszamy do lasu równikowego, (ponoć cały czas tam pada) oraz na dziewicze plaże Portoryko, które mamy w planach odnaleźć. Jeśli się również uda i starczy dnia zapewne udamy się do słynnej fabryki rumu Bacardi, firmy znanej chyba każdemu 🙂

my

img_8265
img_8281
img_8382
img_8378
img_8320
img_8328
img_8334

1 Comment

  1. Udanego wypadu! 🙂 Oby pogoda nie pokrzyżowała Wam planów 😉

Dodaj komentarz