Wymiana Studencka USA

Każdy wie, że studia w Stanach Zjednoczonych to sprawa kusząca i jednocześnie droga. Co zrobić by studiować tutaj za darmo nawet przez rok? Jak się do tego zabrać? Czy jest to w ogóle możliwe? Owszem, ale jest kilka „ale”.

1.Wyszukanie odpowiedniego programu umożliwiającego wyjazd.

Moim pierwszym celem wyjazdu zagranicznego były Indie, w których chciałem zmierzyć się z tamtejszą edukacją. W ostatniej chwili padło jednak na Stany. Dlaczego? Sam do końca nie wiem, chociaż najważniejszym argumentem był język. Indie niezbyt cieszą się popularnością używania języka angielskiego, a ja zdałem sobie sprawę, że na naukę rodzimego języka Hindusów przyjdzie jeszcze czas… ;- ) Zakwalifikowałem się do programu wymiany międzynarodowej o nazwie „wymiana bilateralna” Uniwersytet Warszawski, na którym studiuję ma podpisanych sporo umów w różnych częściach kraju, dzięki temu mogłem wybrać sobie Uniwersytet, na którym chciałbym się kształcić. Northeastern Illinois University w Chicago

był właśnie tym, do którego wyjechałem. Aplikacja to złożenie dokumentów, wyrobienie wizy, ukazanie zdolności finansowej ( 25 tysięcy złotych na koncie bankowym) i oczekiwanie na list ze Stanów.

2. Wybór przedmiotów.

Po przyjeździe do USA i pierwszym integracyjnym dniu na Uniwersytecie (semestr zaczyna się we wrześniu, musisz dokonać wyboru przedmiotów. W moim przypadku było to 9 godzin kredytowych, w przypadku studiów licencjackich jest to 12 godzin plus dodatkowy przedmiot dla studentów z wymiany,

na który też uczęszczam. Wachlarz przedmiotów jest baaaardzo szeroki, od garncarstwa po przedmioty humanistyczne czy ścisłe. Ja wybrałem trzy: Współczesne Rządy Europejskie, Mass Media, Opinie i Polityka Amerykańska, Imigracja, Obywatelstwa i Etniczność. Uznałem, że ostatni przedmiot będzie ciekawy pod względem kryzysu w Europie dotyczącego imigrantów, wybór był trafny, bo mogłem prześledzić historię USA odnośnie tego zjawiska.

3. Rejestracja i dziekanat.

Ku zaskoczeniu, dziekanat to miejsce, które jest bardzo przyjaźnie nastawione do każdego studenta. Załatwienie sprawy trwa chwilę, Pani/Pan z dziekanatu w tempie natychmiastowym rzuca swoją pracę, bo wie, że trzeba Ci pomóc. Jest to zjawisko rzadko spotykane w Polsce i czuje, że będzie mi tego strasznie

brakować. Sprawy po prostu załatwiasz od ręki, nawet takie, które wymagają sporo pracy papierkowej jak i zmian w systemie internetowym, który nazywa się NEIUport. (podobny jak  USOS) Rejestracji, zmian śledzenia programu przedmiotu dokonuje się właśnie na tej stronie. Jest to bardzo wygodne, a system jest bardzo prosty.

4. Nastawienie Profesorów do studenta.

Kolejna sprawa, która wymaga pochwały to przyjacielskie nastawienie wykładającego. Podczas pierwszych dni miałem problem z odnalezieniem literatury na zajęcia, znajdowała się ona we wspomnianym wcześniej NEIUpor’cie. Po zajęciach podszedłem zapytać gdzie dokładnie zlokalizowane są artykuły. Profesor od razu zaprosił mnie do biura, pokazał jak „krowie na rowie” a w międzyczasie zaproponował szklankę wody. To się naprawdę ceni, jednak ma też swoje minusy, rozmawiając z koordynatorem wymiany (który jest Polakiem, dowiedziałem się, że takie zachowania strasznie rozleniwiają amerykańskich studentów, którzy po prostu wchodzą na głowę i nie wkładają wiele wysiłku)

5. Jak wyglądają zajęcia i jaki jest poziom?

Zajęcia podobne są do Polskich, chociaż nie ma tutaj rozróżnienia na wykłady i konwersatoria. Często jest  to po prostu luźna rozmowa ze studentami. Na zajęcia obowiązuje materiał, który widnieje w sylabusie. Jest to często jedna książka na jeden przedmiot. Wychodzi się tu z założenia, że minimum materiału to podstawa, bo przecież po co się uczyć czegoś co jest niepotrzebne? Amerykańscy studenci (przedział od 19- 65 lat) pytają o wszystko, nawet tak proste sprawy, o których w Polsce nie jeden student wstydziłby się zapytać, bo mógłby zostać wyśmiany przez swoich kolegów. Tutaj takiego czegoś nie ma, każdy pyta o to co chce, nie ma głupich pytań, nikt z nikogo się nie śmieje, bo gdyby tak było pewnie wyleciałby ze studiów z wielkim hukiem. Mało tego, na każde zadane pytanie często słyszysz komentarz Profesora „że Twoje pytanie jest bardzo ważne” mam nadzieje, że było to prawdą, kiedy pytałem podczas studiów, a nie tylko uprzejmością dla studenta z Polski ;- )Wiele osób pyta czy są tzw. „wejściówki” – zależy od wykładowcy. Na przedmiocie o Ma

ss mediach miałem 5 wejsciówek z zadanej literatury,

6. Midtermy i egzaminy końcowe.

Jak na każdej uczelni Twoja wiedza musi być sprawdzona. W Stanach wychodzi się z założenia, że lepiej zrobić 2 egzaminy, żeby student nie musiał się przepracowywać na koniec roku. Dlatego, pół miesiąca temu miałem 3 egzaminy śródroczne (Midterm) Jak wyglądają? Dostaliśmy specjalny „egzaminacyjny zeszyt” tzw Blue Book, który miał ok 10 stron. 3 pytania w formie eseju, z których mogłeś sobie wybrać dwa. Niektórzy przesyłają tydzień wcześniej pytania, które mogą pojawić się na egzaminie, żebyś nie był zaskoczony. Niektórzy często Ci z Europy wolą system Polski, czyli niepsodziankę. 🙂 Miałem to szczęście, że skorzystałem z dwóch typów 😉 Co ważne ocena z egzaminy nie przesądza o Twoim końcowym wyniku pracy. Na ocenę końcową składa się wiele punktów zebranych z prezentacji, prac domowych czy aktywności n

a zajęciach.

7. Wszystko jest poukładane.

To co jest zauważalne to wielki ład i porządek. Wiesz czego możesz się spodziewać studiując w Stanach, Plan na cały rok jest omawiany ze studentami, Strony, które musisz przeczytać aby „godnie” uczestniczyć w zajęciach widnieją już w Twoim planie z dokładnością do daty. Gdy Profesor zachoruje, powiadamia Cię o tym stosunkowo wcześniej co wyklucza sytuacje niespodziewanych okienek czy straconych godzin oczekiwania na kolejne przedmioty. Wykładowca jest również elastyczny i chętny na współpracę ze studentami. To co jest zauważalne to br

ak zawiązywania ścisłych relacji pomiędzy studentami. Wynika to prawdopodobnie z tego, iż różnica wieku jest naprawdę bardzo wysoka. Studiują tutaj osoby świeżo po high school jak i starsze po 50tce.

8. Udogodnienia dla studentów.

Jest wiele udogodnień, z których często korzystają studenci najlepszym sposobem jest wypisanie ich od myślników:

  • karta na nielimitowane przejazdy miejskie (125$/ semestr)
  • bookstore, czyli wszystkie książki, które potrzebujesz na zajęcia możesz kupić/wynająć na uczelni. w sklepie znajdują się również gadżety związane z Uniwersytetem (bluzy, koszulki, kubki)
  • punkt wyrabiania legitymacji w jeden dzień ( wszystko załatwiasz w jeden dzień 😉 )
  • darmowa woda na uczelni z filtrowanego dystrybutora (dobry pomysł dla Polskich uczelni)
  • darmowa siłownia, basen, korty tenisowe czy do gry w koszykówkę,
  • możliwość zamieszkania w TheNest (akademik o standardzie 5* hotelu, koszt również bo 1200$/miesiąc) 🙂
  • darmowe poczęstunki, napoje i eventy na korytarzach w każdym tygodniu.
  • system zniżek w sklepach odzieżowych czy z elektroniką, kiedy jesteś studentem uczelni amerykańskiej.

Z czystem sumieniem polecam korzystanie z uroków studiowania, szczególnie, że wymiana ta to koszt wynajęcia mieszkania i życia w Stanach Zjednoczonych, co nie wychodzi taniej niż w Polsce. Warto jednak pamiętać, że studia, które są tutaj pioruńsko drogie opłaca Ci Twój Uniwersytet! to naprawdę duży plus! 🙂 Przy okazji możesz dużo zwiedzić wybrać się w podróż i poszaleć przy zakupie mega tanich biletów lotniczych! Nie czekaj! do roboty!!!!:)

Dodaj komentarz